Rzeczy, bez których nie mogę żyć
Dzisiaj piąteczek, jednak niestety będzie bez galerii na piąteczek. W tym tygodniu poświęcam się na rzecz blogowego wyzwania u Uli, dlatego dzisiaj będzie o rzeczach (chociaż nie tylko), bez których nie potrafię żyć. W sumie nie ma ich zbyt wiele, ale są. Zapraszam Cię serdecznie do czytania :)
![]() |
| Dwa najważniejsze zwierzaki w moim życiu! |
Bez zbędnego gadania:
- Na pierwszym miejscu jest oczywiście moja ukochana i szalona rodzinka, bez której nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania. Są naprawdę nienormalni i dlatego tak bardzo wspaniali! Mój cudowny mąż jest najlepszą rzeczą, jaka mogła mi się w życiu przytrafić. Życzę Ci, żebyś także trafiła na taki ideał :)
- Zaraz za moją cudowną rodzinką są oczywiście moi przyjaciele, których nie ma zbyt wielu, ale za to są po prostu cudowni. Zawsze wiedzą, kiedy pocieszyć i pomóc, ale wiedzą też, kiedy trzeba mnie rozerwać, żebym nie zgnuśniała ;)
- Nie ukrywam, że bez moich dwóch kocurów nasze życie nie byłoby takie samo. Spooky (ten większy) to totalny indywidualista - prawdziwy aryKOTrata, czyli brytyjczyk pełną gębą. Chodzi własnymi ścieżkami i w zasadzie nie przychodzi się kiziać i miziać. Natomiast Creepy (ten mniejszy) to totalny pieszczoch i przytulas. Dostaliśmy go jako kocura z wpadki. To mix podobno dwóch bytoli, ale mamy pewne podejrzenia, że jego mamusia (brytyjka) zabawiła się jednak z jakimś dachowcem ;) Creepy jednak jest cudowny i ma wspaniały charakter. Najważniejsze jest jednak, że kocury pokochały się prawdziwą miłością i mamy w domu prawdziwą sielankę przeplataną okrzykami rozpaczy, kiedy jeden z nich morduje drugiego (i nie jest powiedziane, że to duży znęca się nad małym).
- Zaraz za podium plasuje się niestety internet, od którego jestem całkowicie uzależniona. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, a zarazem bez mojego i Twojego bloga. Uwielbiam pisać, a jeszcze bardziej uwielbiam czytać. Uwielbiam ten stan, kiedy chodząc po różnych blogach nagle wpadam w stan flow i czuję jak aż mnie coś w środku rozpycha. Wpadam wtedy na najlepsze pomysły, które powolutku staram się realizować.
- Ostatnią rzeczą, która przychodzi mi do głowy jest podróżowanie. Tę pasję odkryłam w sobie stosunkowo niedawno, bo dopiero lekko ponad rok temu. Pojechaliśmy wtedy z P. pierwszy raz do Egiptu (to była tak naprawdę moja pierwsza prawdziwa podróż za granicę, nie licząc jednego dnia w Berlinie) i zakochałam się! Zakochałam się w oglądaniu zabytków i łaknieniu tego całego podróżniczego klimatu towarzyszącego podróżowaniu. Ostatnimi czasy zamęczałam Cię opowieściami o Pradze, a już niedługo zaczną się posty z paryskimi wyczynami.
![]() |
| WYZWANIE - 5 dni do lepszego bloga |
Podobał Ci się post? Daj kciuka w górę i podziel się nim z innymi! Będę wdzięczna :)










może to tak górnolotnie zabrzmi, ale nie potrafię się obejść bez wyznaczania sobie celów. Jestem konkretną osobą i lubię działać na zasadzie 'z punktu A do punktu B'. Każdego dnia rano myślę o celach na dziś, na tydzień, miesiąc, w końcu o tych największych - o celach życiowych. Ot, taka ma natura, że zawsze muszę mieć jakiś plan i zarys działania :)
OdpowiedzUsuńCo do planowania - mam podobnie. Uwielbiam planować, rozpisywać cele, wszystko punktować. Niestety zbyt często tylko na tym się kończy ;(
OdpowiedzUsuńOoo ja chętnie poczytam o Paryżu :)
OdpowiedzUsuńPrzepiękne zdjęcie kotów!!! a poza tym mam wiele podobnego mąż, podróże, itp.pozdrawiam
OdpowiedzUsuńo rodzinie tez wspomnialam, zdjecie kotow cudowne :)
OdpowiedzUsuńBoskie kociaki :) Też kocham ten inspirujący stan flow ;)
OdpowiedzUsuńZdjęcie cudowne. Tekst bardzo piękny. Ja najpierw się broniłam przed tym wpisem, a teraz bym mogła dopisywać punkty i dopisywać. :) Na koniec wyzwania jeszcze wspomnę, że masz pięknego bloga, kolorystyka przepiękna. Będę sobie powolutku przeglądać treść. Serdecznie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńBardzo miło mi to słyszeć :) Ja początkowo też niechętnie podchodziłam do tego zadania. Na szczęście okazało się prostsze niż myślałam :)
OdpowiedzUsuńCiekawie podeszłaś do tematu :). Możemy sobie przybić piątkę, jeżeli chodzi o internet... No i też uwielbiam ten stan, kiedy jakieś blogi mnie porywają, albo inspirują :). A koteczki piękne!
OdpowiedzUsuńPs. Na bank mama Creepy'ego puściła się z dachowcem :P.
rzadko kto ma takie ukierunkowanie na ludzi, szczególnie w blogosferze, dlatego tym bardziej podoba mi się twój post
OdpowiedzUsuńKoty! Ale kochane, jaka przyjaźń! Czasami żałuję, że mój pies nie ma rodzeństwa ;)
OdpowiedzUsuńHa! też nie mogę żyć bez internetu! :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńKociaki są u mnie na pierwszymi miejscu <3
OdpowiedzUsuń