Odżywione włosy, czyli aktualna pielęgnacja (cz. 2)

Dzisiaj mam dla Was ciąg dalszy mojej aktualnej pielęgnacji. W poprzedniej części opowiadałam Wam o tym jak dbam o moją twarz, dzisiaj opowiem Wam trochę o włosach. Na początku tylko napomknę, że kilka miesięcy temu postanowiłam zostać blondynką i w związku z tym muszę moim włosom poświęcać trochę więcej uwagi niż wcześniej.

Szampony i odżywki 


Przez jakiś czas używałam szamponu i odżywki Precious Oils z Timotei. Jeden i drugi przeznaczony jest do włosów normalnych i suchych. Nie ma w nich parabenów ani barwników, jest natomiast olej arganowy, olej migdałowy i ekstrakt z organicznego jaśminu. Butelki są bardzo wygodne dzięki dozownikowi, ale wkurza mnie strasznie nieprzezroczysty plastik, przez który nie jestem w stanie sprawdzić ile produktu jest jeszcze w środku. Szampon i odżywka pachną podobnie, dosyć intensywnie, ale nie dusząco. Ciekawy jest za to kolor szamponu - z perłowym połyskiem. Po szamponie włosy są dobrze umyte, miękkie i błyszczące, a w trakcie mycia dobrze się pienią (co bardzo lubię). Dzięki odżywce są świetnie wygładzone i (co ważne) nie puszą się.

Lubię co jakiś czas zmieniać włosom produkty pielęgnacyjne, więc od czasu do czau używałam też zestawu Pantene Intensywna Regeneracja. Produkty Pantene lubię przede wszystkim za opakowania - można je postawić "do góry nogami". Dlaczego tak niewielu producentów o tym myśli? A z konkretów - szampon bardzo ładnie pachnie, dobrze się pieni i bardzo łatwo się go spłukuję (strasznie nie lubię męczyć się z szamponem...). Nie obciąża biednych włosów i sprawia, że są przyjemnie miękkie. Odżywka pacnie tak samo, ale ma rzadszą konsystencję. Działanie jest identyczne jak w przypadku Timotei - włosy są gładkie i dobrze się rozczesują. Lśnią, ale mam wrażenie, że są nieco bardziej obciążone.

Kiedy zmęczę się używaniem oddzielnie szamponu i odżywki, sięgam po szampon i odżywkę w jednym Timotei pure 2 w 1 Świeżość i Czystość. Co rzuca się w oczy? Brak barwników, silikonów i parabenów. Po otwarciu natomiast - wspaniały zapach! Świeży z wyraźną nutą zielonej herbaty. Jak na produkt 2 w 1 naprawdę dobrze sobie radzi. Jest bardzo delikatny, ale dobrze się pieni. Efekty są zadowalające - lśniące, świeże i lejące się.

Produkty po myciu


Po samym myciu używam zawsze płynu wzmacniającego do włosów z Biochemii Urody. Ten produkt jest przede wszystkim hamulcem na wypadające włosy! To dzięki kompletowi aminokwasów zawartych w drożdżach piwnych, które zapobiegają wypadaniu oraz stymulują cebulki włosów do wzrostu. Codzienne wieczorne wcieranie dodatkowo łagodzi i regeneruje podrażnioną i łuszczącą się skórę głowy. Co dla mnie najważniejsze - zmniejsza przetłuszczanie i chroni przed przedwczesnym siwieniem (!). Przyznam, że rzeczywiście zauważyłam mniejszą ilość włosów w odpływie prysznica.

Trzy pozostałe produkty stosuję w zasadzie wymiennie. Dove split ends rescue to produkt, który obiecuje redukcję rozdwojonych końcówek w 80 proc. już po 3. użyciu. Ma oczywiście w swoim składzie sylikony, dzięki czemu końce są bardzo ładnie wygładzone. Nie przetłuszczają się i nie są obciążone. Do tego serum jest niesamowicie wydajne i ma wygodną pompkę, która ułatwia dozowanie. Oczywiście nie zmniejsza ilości rozdwojonych końcówek, ale przecież nikt tak naprawdę w to nie wierzy.

Pantene błyskawiczny tonik wzmacniający to dla mnie po prostu bardzo delikatna odżywka w sprayu, której używam od czasu do czasu, kiedy nie chcę za mocno obciążać włosów. Wbrew zapewnieniom producenta nie zauważyłam zwiększenia objętości i wzmocnienia, ale przecież nie o to w tym chodzi.

Uwielbiam dwufazowe produkty, więc na koniec spray dyscyplinujący Anti Frizz od Timotei. Oczywiście trzeba go porządnie wstrząsnąć. Potem po psiknięciu w całej łazience unosi się bardzo przyjemny, świeży zapach. Zacznijmy od plusów: wygładza, zmiękcza i ułatwia rozczesywanie. Niestety dosyć mocno przyspiesza przetłuszczanie. Dlatego należy stosować go raczej z umiarem.

Używałyście któregoś z tych produktów? A może mi coś polecicie?



0 komentarze: