Top 10 - wyciskacze łez
![]() |
| TOP 10 - wyciskacze łez |

Pierwsze miejsce od wielu (WIELU) lat zajmuje Pearl Harbor. Nie mam pojęcia dlaczego tak na mnie działa, ale wystarczy, że go włączę i mniej więcej od 15 min płaczę już do samego końca. Uwielbiam tą historię, a muzyka tylko potęguje efekt. Ten moment, kiedy on wsiada do pociągu ... Ach. Nas samą myśl chce mi się płakać.
O dziwo, Pamiętnik wkradł się niepostrzeżenie na drugie miejsce zestawienia. Wcześniej wiele o nim słyszałam, ale jakoś nigdy nie mogłam się do niego zabrać. Wczoraj się w końcu udało i ... nie żałuję. Dawno się tak nie spłakałam - zwłaszcza na końcówce. Gorąco polecam!
Podium zamyka PS Kocham Cię. Biłam się z myślami, czy na pewno ten film powinien się znaleźć na tej pozycji, ale stwierdziłam, że tak wzruszająca historia jak najbardziej na to zasłużyła. Oj płakałam na tym filmie bardzo intensywnie ... Sam pomysł na fabułę jest wzruszający, a połączenie obrazu, muzyki i wyobraźni to już mieszanka wybuchowa.
Na czwartym miejscu film, który może większość z Was zaskoczyć. Oglądałam go raz, ale wywarł na mnie ogromne wrażenie. Mowa tutaj o Pasji Mela Gibsona. Jak zapewne wiecie, film opowiada o ostatnich dwunastu godzinach życia Chrystusa. Moim zdaniem, jest to najbardziej brutalna i skłaniająca do przemyśleń wersja tej historii. Oglądałam ją wiele lat temu i nie jestem pewna, czy chciałabym kiedykolwiek ponownie przeżyć te emocje, które towarzyszyły mi podczas pierwszego seansu.
W samym środku zestawienia wylądował ... Titanic. Przepraszam, ale nie mogło go po prostu zabraknąć. Pamiętam jak dziś te emocje, które towarzyszyły mi podczas pierwszego seansu. Jak ja to przeżywałam, a łzy same się wylewały - pamiętacie dwójkę staruszków w jednym łóżku, którzy trzymali się za ręce? Ja nie mogę tej sceny zapomnieć do dziś. Teraz sobie myślę, że dawno już nie oglądałam pięknego Leo w czasie zderzenia z górą lodową - chyba pora to zmienić!
Pozycja szósta to Ciekawy przypadek Benjamina Buttona. Wiele osób twierdzi, że film był słaby, a potencjał historii zmarnowany, jednak uważam, że Fincher stworzył arcydzieło. Bardzo wzruszające arcydzieło. Niesamowita opowieść o miłości. A takie mnie najbardziej dotykają.
W zestawieniu nie mogło też zabraknąć bajki. Bo ja płaczę nawet na bajkach. Ale nie byle jakich, bo na zaszczytne siódme miejsce trafił Król Lew. Cóż poradzę? Scena, w której umiera Mufasa dotknęła mnie bardzo. Wspominam ją do dziś i do dziś czuję kulę w gardle, kiedy ją oglądam. Ale ja się wzruszam bardzo łatwo - płakałam nawet na Epoce Lodowcowej.
Kilka miesięcy temu oglądałam Ostatnią miłość na ziemi, czyli wzruszającą opowieść o utracie zmysłów. Pisałam o nim wtedy, pisałam, że wytrwałam cały film bez łez, aż do końcówki. Koniec po prostu zmusza na płaczu. Nie da się inaczej ... Bo zakończenie aż boli.
Miejsce dziewiąte przypadło nie jednemu filmowi, a kilku odcinkom serialu. Mianowicie - Chirurgom. Nie wiem, czy też tak miałyście (mieliście?), ale było kilka (a nawet pewnie kilkanaście) takich odcinków, które całkowicie mnie zniszczyły. Zwykle były to momenty, kiedy umierali główni bohaterowie. SPOILER ALERT! Nigdy nie zapomnę jak lały się łzy, kiedy umierał Sloan ... To był dramat. W ogóle dosyć często zdarza mi się płakać na serialach ...
Miejsce dziesiąte zostawiam Wam, bo nie przychodzi mi do głowy nic konkretnego, a nie chcę nic wciskać do zestawienia na siłę. W kolejce do obejrzenia czeka na mnie jeszcze Szkoła Uczuć i Czułe Słówka. Dajcie mi znać, jakie filmy Was najbardziej poruszają. Czekam na Wasze propozycje, bo nie ukrywam, że czasami lubię sobie popłakać na filmie :)









Już wiem co będę oglądać dzisiejszego wieczoru:)
OdpowiedzUsuńDaj znać, jak Ci się podobał film, który wybrałaś :)
UsuńPamiętnik i Ciekawy przypadek Benjamina Buttona również bardzo mi się podobały :)
OdpowiedzUsuńCzyli nie jestem odosobnionym przypadkiem ;)
UsuńJa też płaczę, gdy oglądam śmierć Mufasy. Drugi film na którym płaczę to Przeminęło z wiatrem :) Swoją drogą Ps. Kocham Cię to film stworzony na podstawie książki i ciekawi mnie jak napisana jest książka :)
OdpowiedzUsuńWiem właśnie, ale do tej pory nie zmotywowałam się, żeby ją przeczytać ;) Ale myślę, że w tym roku powinno się udać, bo w końcu mój projekt "52 książki w 52 tygodnie" daje mi duże pole do popisu ;D
UsuńJa na Chirurgach spłakałam się tylko jak umarł George. To było ponad moje siły, bo dosłownie kilka tygodni wcześniej mój przyjaciel też zginął potrącony przez autobus. Ten odcinek strrrasznie rozdrapał rany.
OdpowiedzUsuńŚmierci o której piszesz jeszcze nie widziałam, ale jak się wydarzyła, wszyscy pisali o niej na FB więc już wiem co będzie ;) na razie zaczynam dopiero 8 sezon.
Oj, pamiętam jak umarł George - strasznie to przeżywałam ... Strasznie Ci zazdroszczę, że jesteś dopiero na ósmym sezonie. Chciałabym żeby tyyyyle odcinków było jeszcze przede mną :D
UsuńDo płakania polecam film pt. "Z miłości do..." znany również pod tytułem " Piosenka dla Marion".
OdpowiedzUsuńM.
Nie słyszałam o tym filmie nawet :) Ale w taki razie bardzo chętnie go obejrzę. Dziękuję!
UsuńNie lubię ckliwych romansideł, z PS. Kocham Cię wyszłam z kina z bólem głowy, bo musiałam się powstrzymywac od coraz to nowych napadów płaczu ;). Ale na "Chirurgach" płakałam już tyle razy, że nawet nie zliczę ;)
OdpowiedzUsuńOj tak - Chirurdzy :D
UsuńA tak mi się przypomniało właśnie: "Zakochanych bez pamięci" widziałaś? Bardzo ładny film i wzruszający oczywiście :)
UsuńWidziałam, widziałam :) Też jest piękny
Usuńoglądałam pamiętnik i ps.kocham Cię ale nie zachwyciły mnie, widziałam lepsze jak np. Twój na zawsze, nad życie, now is good, odrobina nieba, ale złe też nie były :)
OdpowiedzUsuńOstatnia miłosć na ziemi i pearl harbor mam zamiar oglądnąć jak tylko znajdę czas ;)
Nie oglądałam tych, o których piszesz :) Postaram się to zmienić!
UsuńNa P.S. tak ryczałam w kinie a kilka rzędów za mną byla laska która ryczała w głos na cała sale. Faktycznie wyciskacz a książka jeszcze lepsza.
OdpowiedzUsuńSzkoła uczuć, ryczałem jak głupi jeszcze długo po filmie i nawet jak sobie przypomnę to ryczę
OdpowiedzUsuńHmm... dziwi mnie brak filmu "Uwierz w ducha" w zestawiemniu...
OdpowiedzUsuńMam podobnie z Pearl Harbour, można go oglądać kilka razy, a i tak za każdym razem działa tak samo. Król Lew to bajka mojego dzieciństwa :) Po przeczytaniu tego posta aż mam zobaczyć go znowu :)
OdpowiedzUsuńhttp://our-mystery-story.blogspot.com/