Rzecz o słodkościach. Czeskich słodkościach

Czeska rozpusta z krecikiem :)
Na wieść o wyjeździe do Czech na wiosnę tego roku od razu pomyślałam sobie, że muszę koniecznie w końcu spróbować tych sławnych czeskich słodyczy. Jak wymyśliłam, tak zrobiłam. Spacerując po przecudownych praskich uliczkach (uwielbiam to miasto!) zachodziliśmy do supermarketów w poszukiwaniu cukru ;)

Czekolada Studentska w trzech aktach

Czekolada Studentska


Tym sposobem w mojej torebce wylądowało chyba z osiem czekolad studentskich, na które nie stać chyba żadnego studenta (bo w przeliczeniu na "nasze" kosztowały jakoś blisko 10 zł). A jest za co płacić, bo czekolada jest bardzo napakowana i ciężka jak cholercia ;)

Te ogromne tabliczki (180-200g) produkowane są w czterech wersjach: z bakaliami i galaretkami, gorzka, biała i z bakaliami z dodatkiem wiśni. Ja największe nadzieje pokładałam w białej i to za nią zabrałam się na samym początku:

Hm.
Niestety nie zachwyciła mnie. Nie sprawiła, że chciałam więcej. Wersja standardowa i z wiśniami są zdecydowanie smaczniejsze i to je polecam szczególnie!

Czekolady produkowane są z dobrej jakościowo czekolady (masło maślane, wiem), a w środku znajdziecie mnóstwo dodatków, które chyba górują nawet nad ilością czekolady w czekoladzie.

Ulubione mojego Małża ;)

Na dokładkę - Lentilky


To już ulubione czeskie słodkości mojego Szanownego P., który potrafił zjeść całe opakowanie za jednym zamachem ;) Podejrzewam, że to dlatego, że uwielbia nasze M&M's, bo czeskie specjały smakują bardzo podobnie, a do tego są stosunkowo tanie. Kuleczki występują w różnych rozmiarach, ale najlepsze są oczywiście te największe. Musicie ich spróbować!

Lubicie czeskie słodkości? A może powinnam spróbować jeszcze czegoś?


3 komentarze:

  1. Ja za czekoladą nie przepadam. W zasadzie jedyne słodycze, którym nie mam siły się oprzeć to cukierki krówki. Ale krecik mi się podoba, ahoj :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tę czekoladę zawsze dla mnie zdobywał skądś dziadek, kiedy byłam mała. :) Teraz raczej nie jem tego typu słodkości, ale miło mi się ona kojarzy.

    OdpowiedzUsuń