O tym, że każdy ma swoje zboczenie
Nie każde zboczenie musi być złe. Mi odbiło dwa lata temu, kiedy nasza współlokatorka przywiozła mi z wakacji magnes na lodówkę. Z jakiegoś dziwnego powodu prezent spodobał mi się tak bardzo, że (ku rozpaczy P. i lodówki) postanowiłam zacząć zbierać te kurzołapy. Przygoda z magnesami trwa już ponad dwa lata i mimo, że sama praktycznie nigdzie nie byłam mam już magnesy z wielu (wielu!) miejsc. Najcudowniejsze jest jednak to, że przywożą mi je nawet osoby, po których bym się raczej nie spodziewała prezentu z podróży. A niektóre magnesiki to prawdziwe dzieła sztuki.
 |
| Połowa lodówki zapełniona |
 |
| Wenecja cieszy się powodzeniem |
Wenecja cieszy się dużym powodzeniem, bo magnesów stamtąd mam już kilka (a sama nigdy tam nie dotarłam). Muszę jednak przyznać, że mistrzostwo świata w wyborze kurzołapków zdobyła moja siostra - K., która z każdego miejsca przywiezie mi najpiękniejszy magnes, jaki można sobie tylko wyobrazić. Jej prezentów jeszcze nikomu nie udało się pobić! Zobaczcie same - ta różowa maska jest właśnie od niej :)
 |
| P. przywiózł ludzika ;) |
K. dogonić stara się mój P. i z delegacji do Londynu przywiózł mi uroczego ludka ze sznurkowymi nóżkami. P. wie doskonale, że uwielbiam słodkie aż do bólu prezenty ^^
 |
| Koza rządzi i wymiata! K. masz oko! |
Na koniec jeszcze jeden przykład wspaniałości od K. i niedoścignionego (przez nikogo!) numeru JEDEN wśród moich magnesów - czyli kozy :) Ten zwierzak jest niesamowity, a sznurkowe nóżki są wręcz rozczulające. Musicie przyznać, że jest piękna!
Mimo tych zachwytów nad K., cieszę się jak małe dziecko z każdego magnesika, bo dzięki niemu wiem, że dana osoba pomyślała o mnie choć przez chwilę w trakcie podróży :) Może i Ty przywieziesz mi piękną pamiątkę ze swojej wyprawy? Ucieszę się z każdego (dosłownie!) magnesu.
Na jakie zbieractwo Ty cierpisz?
ooo każdy z tech magnesów jest wyjątkowy, może też zacznę zbierać to fajna pasja
OdpowiedzUsuńPolecam, bo taka kolekcja daje bardzo dużo radości :)
UsuńA pamiętasz swój pierwszy magnes, który zapoczątkował kolekcję? :) Ja uwielbiam pocztówki i tapetuję nimi ścianę w sypialni.
OdpowiedzUsuńOczywiście, że pamiętam :) Pierwszy magnes trafił do mnie od mojej współlokatorki (pisałam o tym na początku posta ;) ) prosto z Chorwacji. To śliczna łódeczka.
Usuńod jakiegoś czasu również zbieram magnesy :))
OdpowiedzUsuńKoniecznie pokaż je u siebie! Czekam na linka do zdjęć :D
UsuńKochana, póki co nie ma się czym chwalić. Jest ich zaledwie kilka! :)
Usuńteż zbieram magnesy:D
OdpowiedzUsuńCzyli nie tylko ja mam fioła :D Pocieszające!
UsuńOjjj,ja również uwielbiam MAGNESY,ale jestem zdecydowanie początkującą zbieraczką :)
OdpowiedzUsuńCzyli wszystko przed Tobą :D
Usuńcudowne są, piękne masz zboczenie:)
OdpowiedzUsuńJak to pięknie brzmi :)
UsuńTeż mam taką maskę - magnes z Wenecji. Co prawda, jest trochę innych kolorów, ale ogólnie wygląda tak samo. :)
OdpowiedzUsuńSłyszałam, że jest ich tam całe mnóstwo :)
UsuńTeż lubię przywozić małe pamiątki z wakacji,ale u mnie są to najczęściej bryloczki :)
OdpowiedzUsuńNie jestem sama! Również mam taką pokaźną kolekcję na swojej lodówce. Z każdego miejsca, w którym byliśmy, przywozimy magnes. To taka rodzinna tradycja. :)
OdpowiedzUsuńA widzisz, ja poszłam krok dalej i molestuję też znajomych ;)
UsuńTeż zbierałabym magnesy, ale mam zabudowaną lodówkę , Za to moja mama nadrabia za mnie i też ma już całkiem niezłą kolekcję, chociaż sama mało jeździ. Przy okazji wyjazdów będę od teraz pamiętać też o Tobie :D.
OdpowiedzUsuńO ja! :D Dziękuję Ci Kochana :*
UsuńPrzyznam, że u mnie jednym z wyznaczników szukania mieszkania była właśnie niezabudowana lodówka ;)
No jak się ma taką kolekcję, to domyślam się, że była to kwestia priorytetowa :D
UsuńNo nie da się ukryć ;)
Usuńpiękna kolekcja;) ja tez zamierzam zbierać! nigdy nie wiem co przywieźć z podroży, więc teraz będę zwozić magnesy;D pierwszy powinien przyjechać ze mną z po świątecznej wycieczki w góry;)
OdpowiedzUsuńTeż miałam zawsze ten problem ;) i moi znajomi też. Powiem Ci, że magnesy można znaleźć w każdym miejscu na świecie chyba!
UsuńJa tez uwielbiam magnesy - durnostojki zawsze się kurzą, a te przypominajki wakacyjne i cieszą oko, i dobrze służą :)
OdpowiedzUsuńZ tym służeniem to różnie bywa, bo przy takiej ilości dłużej zastanawiam się, którego użyć, niż same jego użycie.
Usuńależ kozacka sprawa z tymi magnezami! mój znajomy swojej mamie z każdego kraju jaki odwiedził przywozi talerz - też czad.
OdpowiedzUsuńtwój ulubieniec z Wenecji jest najpiękniejszy ♥ świetna sprawa z tymi magnezami! podłapię z chęcią ten pomysł :)
OdpowiedzUsuńMoja mama też zbiera :) Tosia, Twoja kolekcja jest cudowna :) Ja bym się bała, że z moim byciem zręcznym inaczej szybko bym przerzedziła to, co przywiozłam...
OdpowiedzUsuń